0073
To był tydzień prawdziwych niespodziank, nidgdy nie przypuszczałam, że będę się tak denerwowac i zgrzytać zębami. Ale może od początku, cały ten teatrzyk rozpoczął się w piątek, niby to grypa niby inny dziad było minęło, niedziela dzień który dłuzył się nieubłaganie, bolący brzuch, zawroty głowy istna masakr. Poniedziałek podobnie i tak do czwartku kiedy to ostatkami sił udałam sią do lekarza a tam same interesujące wiadomości: zapalenie żołądka ( jeszcze chiwla i wrzody), a teraz mój osobisty faworyt torbiel na lewym jajniku, w całym swoim zyciu nie zgrzytałam tak zębami. Od miłego Pana doktora do ginekologa on juz na 100% stwierdzil, że coś na tym jajniku jest ale spokojnie nie martwmy się to wcale nie musi być rak to może być coś czynnościowego i znikinie. Z twarzą bielszą niż najbielsza ściana do szpitala na badanie krwi na komórki rakowe. Piątek dniem radości nie mam raka ale w takim razie co ja do diabła mam?! Dowiem się gdzies w okolicy 16 grudnia i mam nadzieję że kolejnej blizny się nie dorobie
a teraz coś przyjemniejszego to chyba byl mój pierwszy raz kiedy robiłam sobie zdjęcia w lustrze. Głupawka jaka mnie dopadła jest nie do opisania
Na dobry początek moje jajniki
0071
-ucze się, tak, ucze się, nie, nie zrobie tego - takich właśnie odpowiedzi można się po mnie spodziewać w ciagu tygodnia. O tym że nie mam czasu już pisałam w sumie to nic nie zmieniło się od tego czasu. Przechodze na diete ( taa dieta, będę liczyć sobie kalorie i może coś z tego wyjdzie ) Strasznie podoba mi się wersja Chrisa Cornella Billy Jean, jest znacznie wolniejsza ale dla mnie ok ( i ten męski głos Cornella).
A tak i chce mi się płakać jak pomyśle o tym co mam zrobić na wczoraj …. ( dla tego słucham Trivium, jakoś jak ktos już krzyczy mi w piosence to się uspokajam )
0070
Nie wiem nawet kiedy, wpadłam w wyścig szczurów. Strasznie trudno jest się z niego uwolnić. Powoli zaczynam chyba cierpieć na bezsenność (nojgorsze jest czekanie na sen ). Nie mam nawet czasu żeby coś napisać, a w sumie to chciałabym napisać o tym jak to cholernie fajnie jest załawtic sobie wyjazd do Włoch ( taaaa narazie w głębokiej fazie przygotowań) . O tym jak to można wpaść w uzależnienie od jednej piosennki ( Kings Of Leon – On Call ). I o całej masie innych rzeczy.
A teraz wielkimi krokami nadchodzi zima, w sumie to ja nawet ją lubie wszystko jest wtedy takie białe, czyste nawet spokojne, wszyscy ubierają czapki, szaliki i rękawiczki, moje okulary znów będą całe zaparowane, tak w sumie to ta zima całkiem fajna jest.
Ahh tak zdjęcia jakaś sklejka totalnie nie wiem o czym, zdjęcia robiłam przez ostatni tydzień praktycznie wszystkiemu, więc sklejka o wszystkim :









zostaw komentarz